I tura GPP Romaniszyn 2012

[singlepic id=251 w=320 h=240 float=]W piątek, w dzień wyjazdu deszcz rozpadał się na dobre. Na szczęście padało tylko do Gorlic. Na miejscu zastaliśmy Dunajec z brudną wodą lecz jej klarowność pozwalała na łowienie. Wiedziałem, że jeśli nie popada w nocy to w dzień zawodów rzeka będzie czysta, a prognozy opadów nie przewidywały. Wieczorem w dobrym towarzystwie ukręciłem jeszcze kilka much, które z informacji mogły pomóc w osiągnięciu dobrego wyniku.
W sobotę pobudka o 5.30. Wyjazd autobusów zaplanowany był na 7.15 a przed samym wyjazdem odbyło się losowanie stanowisk z kapelusza. Jest to bardzo dobry pomysł ponieważ zniknęły niedomówienia, insynuacje i każdy ma to co mu dał los. Losuje dobre miejsce od nowego mostu w Tylmanowej. Na stanowisko podwozi mnie dobry przyjaciel Michał. W oczekiwaniu na przyjazd sędziów obserwuję wodę z mostu. Wreszcie są. Okazuje się, że na tym stanowisku od strony drogi jest tylko jedno dogodne miejsce aby zejść nad wodę. Wszyscy kierujemy się właśnie tam. Na miejscu szykujemy sprzęt i czekamy na sygnał rozpoczęcia pierwszej tury od sędziów. Przygotowałem dwie wędki z nimfą i strimerem. Wreszcie wchodzimy do wody. Miejsce dla mnie całkowicie nowe, ale staram się czytać wodę i już po chwili mam pstrąga, który po paru sekundach holu wypina się z muchy. Łowię nimfą i przez pierwszą godzinę mam bardzo dużo pstrągów lecz wszystkie nie miarowe. Postanawiam podejść w górę rzeki, bliżej mostu. W połowie drogi łowię pstrąga i szybko schodzę do sędziego. Mierzymy rybę i jest dobra. Postanawiam już nie kierować się w stronę mostu lecz schodzić w dół. Po zejściu kilku metrów jest następna ryba. Tym razem większy pstrąg. Wracam od sędziego w miejsce gdzie go złowiłem i po woli przesuwam się w dół Dunajca. Zmieniam wędkę i zaczynam łowić strimerem. W pierwszych przepuszczeniach jest branie lecz ryba wypina się z haka bardzo szybko. Wiem przynajmniej, że może strimer okazać się dobry. Tak też było ponieważ już po chwili mam pstrąga. Szybki hol i do sędziego. Do końca tury łowię jeszcze jednego pstrąga i w sumie kończę na czterech rybach. Miejsce było bardzo dobre lecz sędziowanie i poruszanie się po stanowisku utrudniały wysokie mury oporowe. Troszkę czułem nie dosyt bo mogło być lepiej. Na moście zabiera mnie Michał i jedziemy do bazy. Teraz tylko czekamy na drugą turę.

Permalink do tego artykułu: http://strimer.lxde.pl/2012/07/05/i-tura-gpp-romaniszyn-2012/