Paź 16

MMP Łupawa 2011 – trening dzień pierwszy

Wyruszyliśmy w środę z Sanoka około godz. 18. Po drodze w Rymanowie przesiadka do drugiego busa i we wcześniej ustalonych składach, piętnastoosobowa ekipa wyrusza na ostatnie w tym roku ogólnopolskie zawody w wędkarstwie muchowym. Jedziemy jeszcze do ośrodka hodowlanego w Foluszu i podpinamy do busów przyczepki. Na jednej jest narybek pstrąga, a na drugiej lipienia. Ryby jadą na planowane zarybienia rzek pomorskich. Po cało nocnej podróży dojeżdżamy na miejsce około godz. 10 rano. Na parkingu w pobliżu rzeki dzielimy się na trzy grupy, które rozjeżdżają się w różne miejsca górnej Łupawy. Ja postanawiam zostać na miejscu. Przebieram się, szykuję sprzęt i ruszam nad rzekę, która jest dla mnie wielką nie wiadomą. Nad brzegiem Łupawy płynącej w lesie wiążę nimfy i zaczynam łowienie. W wodzie jest dużo zwalonych drzew, a nad nią nisko zawieszone gałęzie. Łowię metodą żyłkowa na różnego rodzaju brązki i kiełże. Schodzę powoli w dół rzeki i po chwili dochodzę do pięknego wlewu gdzie łowi już Artek. Pytam jak idzie i słyszę, że cztery lipienie już złowił. Dochodzi do nas Piotrek, który z zadowoleniem melduje, że złowił 10 ryb. Idę dalej w dół i łowię wreszcie pierwszego lipienia. Czas mija bardzo szybko i trzeba wracaj na zbiórkę na parkingu. Wynik nie był rewelacyjny, ale pocieszam się tym że to pierwsze kroki w nowym miejscu. Przyjeżdżają prawie wszyscy i ustalamy dalszy plan treningu. Ponownie dzielimy się na grupy i rozjeżdżamy nad rzekę. Ja postanawiam dalej pozostać w pobliżu parkingu, ale chcę zejść poniżej miejsca do którego udało mi się dojść wcześniej. Łowię sam w pięknych miejscach, gdzie za zwalonymi drzewami tworzą się piękne wlewy, na zakrętach są fantastyczne dołki tylko nie mogę sobie poradzić z lipieniami w nich pływającymi. Do końca czwartkowego treningu łowię trzy lipienie i nie jestem z tego wyniku zadowolony. W drodze do Ustki, gdzie znajduję się baza zawodów zatrzymujemy się w barze na obiado-kolację. Wymiana informacji i wiem, że innym poszło całkiem nieźle. Dojeżdżamy do pensjonatu, wypakowujemy manele i postanawiam siąść jeszcze przy imadle. Kręcę kilka much i potwornie zmęczony idę jeszcze na chwilę do kolegów z klubu, może dowiem się czegoś nowego co pomoże mi w jutrzejszym treningu. Po godzinie wracam do pokoju i spanko.

Permalink do tego artykułu: http://strimer.lxde.pl/2011/10/16/mmp-lupawa-2011-trening-dzien-pierwszy/