Rhithrogena Germanica Nymph

Aby skutecznie łowić ryby metodą muchową należy poznać choć trochę świat zwierząt. Głownie chodzi o owady wodne. Tych powiązanych ze środowiskiem wodnym jest bardzo dużo. Mają różne okresy występowania w różnych formach. Ta wiedza pomoże nam choć w niewielkim stopniu być bardziej skutecznym w określonych porach roku.

Rhithrogena to jedna z wielu odmian popularnej muchy „March Brown”. Na obecną chwilę występuje już bardzo rzadko ale zawsze warto mieć kilka imitacji w pudełku.

Permalink do tego artykułu: http://strimer.lxde.pl/2020/10/21/rhithrogena-germanica-nymph/

Red ant, two versions.

Potocznie nazwana mrówką. Choć konstrukcja nie przypomina prawdziwej mrówki jej tułów podzielony czerwoną nicią nawiązuje poniekąd do prawdziwego owada. Wykonywana najczęściej na haczykach 16 do 20 jest bardzo skuteczna w przypadku gdy nie możemy ustalić co aktualnie pobierają ryby z powierzchni wody. Czyli gdy widzimy żerujące ryby na powierzchni a nie widzimy żadnych owadów najlepiej zastosować mrówkę. Wielkość dobieramy odpowiednio do pory roku. Im późniejsza tym rozmiar mniejszy. Nawet zimą gdy pojawia się tzw. „sieczka” śmiało można łowić mrówką. Tułów wykonujemy z różnych promieni piór ale należy trzymać się koloru czarnego. Powinien być lekko puszysty tak aby akcentował podział na dwa segmenty. CDC stosujemy w kolorach szarym brązowym, kremowym i białym. Warto mieć kilka z jeżynką, która poprawia pływalność głównie gdy mamy zamiar łowić w szybszych partiach wody. Ilość zastosowanego CDC również ma znaczenie i tutaj jest taka sama zasada jak z jeżynką. Warto posiadać w pudełku kilka wersji aby być uniwersalnym. Nie można pozwolić aby warunki nas zaskoczyły.

Permalink do tego artykułu: http://strimer.lxde.pl/2020/09/16/https-youtu-be-hs0w05wbgl0/

Muchowe Mistrzostwa Okręgu Krosno 15-16.07.2017

Do zawodów przygotowywałem się głównie pod kątem jeziora. Już podczas przysłowiowych treningów było widać, że nie będzie łatwo. Dodatkowo poziom wody na Myczkowcach był bardzo duży i wiedziałem, że nie będzie to miało przekładni gdy elektrownia zaprzestanie zrzucać wodę i poziom będzie niższy. Tak też się stało. Na Sanie i na jeziorze podczas zawodów woda była niska.

Sobota rano, losowanie i zaczynam od jeziora. Początek łowienia zaplanowany na godzinę 9:00. Wypływamy kierując się w stronę mostu na Solinie. Miałem jakiś zarys gdzie można się spodziewać ryb i postanowiłem rozpocząć praktycznie pod samym mostem. Szybko łowię ładnego dzikiego pstrąga i już mogę łowić bez napięcia. Spływając w dół mam jeszcze jedno branie ale ryba się nie wpięła. Obławiamy brzegi ale niestety ryb brak. Po dwóch godzinach zmieniamy miejscówkę i wreszcie mam rybę. Radość nie trwałą długo ponieważ pstrąg w holu się wypina. Ostatnia godzina to walka z wiatrem i płynącą wodą. Turę kończę z jedną rybą, która dała piąte miejsce w sektorze.

Wracamy do bazy, jemy obiad, losowanie i wyjazd na drugą turę. Całkiem dobre losowanie bo przypadło mi łowić w dobrze mi znanym miejscu pod drutami na OS-ie. Przygotowuję wędki ale wiem, że głównie skupię się na mikro nimfach. Tura rozpoczęła się o 15:30 i w tej samej chwili spadł mocny deszcz. Całe szczęście, że nie trwało to długo i wyszło słońce. Łowiąc głównie pedałkami zaliczam 10 lipieni co dało mi 2 miejsce w sektorze. Po dwóch turach zajmowałem wysokie 6 miejsce w klasyfikacji łącznej. Do pierwszego dzieliło mnie 4 punkty. Wiedziałem, że przy dobrym układzie może być bardzo dobry wynik. Dodatkowo niektórzy zawodnicy mnie wyprzedzający kończyli w niedzielę zawody na jeziorze a tam może być różnie.

W trzeciej turze przypadło mi ostatnie stanowisko w sektorze „B” kończące się na skale poniżej Leska. Znałem je bardzo dobrze. Również w tej turze łowiłem tylko mikro nimfami. Rozpocząłem mniej więcej w połowie stanowiska i powoli schodziłem w dół. Ryby brały słabo i udało złowić się tylko cztery lipienie. Choć kolegą ze mną łowiącym nie udało się złowić ryb to miałem odczucie, że te cztery ryby to za mało aby poprawić wynik. Wracam do bazy i dowiaduję się, że na moim sektorze najwięcej ryb to sześć. Po podliczeniu wyników okazało się, że moja czwórka dała mi znowu drugie miejsce w sektorze a tego wcale się nie spodziewałem. Jeszcze większym zaskoczeniem było zakończenie całej imprezy na drugim miejscu indywidualnie wśród seniorów. Dodam jeszcze, że drużyna walczyła w każdej turze co przyniosło nieoczekiwany aczkolwiek miły efekt w postaci drugiego miejsca drużynowo. Dziękuję chłopakom – Konrad Chanas, Damian Gibczyński. Panowie wielki szacun.

Więcej zdjęć pod adresem dekoracja a szczegółowe wyniki tutaj.

Permalink do tego artykułu: http://strimer.lxde.pl/2017/07/17/2061/